Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/201

Ta strona została skorygowana.


przywiózł dwie głębokie bruzdy na młodem jeszcze czole przywiędłe policzki i wygasłą źrenicę. Tak; wyniosłe czoło jego zbruzdziło się, orle oko przygasło, piękną twarz przyobległ zlekka cień goryczy i szyderstwa, ale też w zamian, zahartowała się ostatecznie dusza jego przeciw sielankowym marzeniom i uczuciom, wytkniętym mu został cel życia, wspaniały zaprawdę, wielki cel zostania naczelnikiem i głową wielkiego rodu, prawdziwym założycielem jego świetności.
Zasady tedy tryumfowały na grobie jedynych miłości i nadziei Cecylii. Tryumfowali wszyscy którzy na tę sześcioletnią idyllę zblizka lub zdaleka, z szyderstwem lub z trwogą patrzali — ale ona nie chciała jeszcze nic widzieć — usiłowała jeszcze wierzyć — milczała i czekała...
W tym samym czasie, w dom słynnego rybaka otwarty na oścież dla wszystkich, jakbądź i czembądź słynnych ludzi, zawitał jenerał Orczyński.
Waleczny mąż ten z licznych wojennych wypraw, które odbył przez ciąg długiego żywota, wyniósł mnóstwo blizn, ran, szram i znaków odznaczenia, któremi też swą pierś wszerz i wzdłuż