Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/234

Ta strona została skorygowana.


duży stolik, obok kozetki staroświeckie, ozdobne mnóstwem szuflad hermetycznie zamykanych opatrzone biuro. Przedmiotami jednak, które w mieszkaniu tem pustem, oschłem, zimnem najbardziej uderzać i nawet zadziwiać mogły, były obrazy i obrazki okrywające naprzeciw kozetki część ściany, z której tu i owdzie opadał tynk sinawą farbą powleczony. Były to obrazy różnych rozmiarów i różnej wartości: pastelami i olejnemi farbami malowane, sztychy, a nawet małe z illustracyj jakichś powycinane drzewo i staloryty. Cały ten zbiór różnorodny, łączył się przecież w jedną harmonijną całość, myślą, która mu przewodniczyła. Akwarelle, sztychy i drzeworyty, przedstawiały tam nieodmiennie ciepłe jakieś serdeczne sceny rodzinnego życia, rodzinnych miłości i radości, albo też wizerunki wielkich, bohaterskich czynów odwagi i poświęcenia. Tak na największym z pomiędzy wszystkich i najpiękniej wykonanym, widać było dwoje starych małżonków, w staroświeckiej komnacie siedzących przy kominkowym ogniu, z błogiem zadowoleniem i z przedświtem jakby spokojnej, uśmiechnionej śmierci na twarzach. U nóg ich bawiło się dwoje rumianych, złotowłosych wnucząt, w pobliżu,