Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/287

Ta strona została skorygowana.


czułej, marzącej i co wieczora przy świetle księżycowym, u otwartego okna garderoby, bardzo smętnie grywającej na gitarze!.. Zakochał się w niej nie na żarty wcale, ale tout de bon, jakby w równej sobie... formalnie i z najgłębszem uszanowaniem, z najniepokalańszą skromnością konkurował o jej serce, całował ją w rękę, rumienił się na jej widok, wzdychał i spuszczał oczy, gdy była przy nim. Avec ce pauvre Cesar, żartów nie było jak nie było głupstwa, któregoby nie można po nim się spodziewać. Mścisław! to co innego! on umiał rzeczy podobne brać z góry sobie, po rycersku i obchodzić się z niemi jak należało! Odprawiono więc pannę służącą i wysłano ją bardzo daleko, a hr. Cezary dostał po jej odjeździe gwałtownego tyfusu i omało życiem nie przypłacił swej niepojętej głupoty.
Innym znów razem, pełnoletni już zupełnie bo 21 lat mający hrabia, przypatrywał się na Ujazdowskim placu odbywającej się tam corocznie ludowej zabawie. Widok pajaców, huśtawek i djabelskich młynów, zdawał mu się sprawiać rozkosz niewypowiedzianą, śmiał się i klaskał w ręce wraz z tłumem w sposób nadzwyczajnie głośny i zupełnie nieprzyzwoity, najbardziej je-