Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/331

Ta strona została skorygowana.


— Bo... zaczął młody hrabia,... bo ja myślę że... że daleko wygodniej jest nie pochodzić z wielkiego rodu...
Aha! pomyślała młodzież powiatu N., jesteśmy w domu! marzyciel! filozof! nowomodny hrabia — demokrata!
— Zapewne! zapewne! zgodził się pośpiesznie jeden z Kniksów, odpowiedzialność mniejsza... większa swoboda... noblesse oblige!...
Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale spojrzał przelotnie w okno i przerywając sobie zawołał. — Voiçi Maman!
— Voiçi Maman! jak zbiorowe echo powtórzyły za nim okrzyk ten panie Sylwia i Romanija.
Za oknami przesunęła się w istocie kareta na saniach, ciągnięta czterema w lice założonemi końmi, a po chwili otworzyły się drzwi od sieni i do salonu weszła pani Żulietta, prowadząca pod rękę najmłodszą córkę swą, piękną Delicyą.
O! jaka to była mądra i przebiegła matka ta pani Żulietta! Wiedziała ona bardzo dobrze dla czego przyjeżdżała tak późno, wtedy mianowicie gdy była pewną, że wszystkich co do jednego zaproszonych gości jenerałowej znajdzie zgroma-