Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/370

Ta strona została skorygowana.


ROZDZIAŁ VII.

Po powrocie z Odrzenic, p. Żulietta wbiegła do ładnego, z doskonałym w istocie smakiem urządzonego salonu swego, drżącemi trochę rękami zaczęła zdejmować z siebie futro i kapelusz i zwrócona ku drzwiom przyległej sali jadalnej, wołała: — Delicyo! Delisiu! Delciu!
A gdy na wołanie to Delicya kończąc jeszcze rozwiązywanie wstążek do kapelusza, śpiesznie weszła do salonu, p. Żulietta z gorączkową porywczością ruchów, chwyciła ją w swe ramiona, posadziła obok siebie na kozetce i głowę jej z której kapelusz spadł na ziemię do piersi swych przyciskając, a czoło, włosy i policzki młodej dziewczyny namiętnemi pocałunkami okrywając, przerywanym mówiła głosem:
— Moje ty dziecko drogie, kochane! moja ty perło — najpiękniejsza! mój ty klejnocie! bracia