Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/381

Ta strona została skorygowana.


Pielęgnowałam was w dzieciństwie i chorobach, otaczałam pieszczotą najczulszą gdyście dorastali. Nie umiałam nic wam odmówić i gdyby którekolwiek z was zażądało odemnie gwiazdy z nieba wysokiego, poszłabym była po nią gdybym tylko mogła! Potem ileż to ja walk stoczyłam z powodu wychowania i wykształcenia waszego! Ile łez, ile nocy bezsennych, spędzanych na obmyślaniu pretekstów i wybiegów różnych; kosztowały mię te bony i nauczycielki francuzkie, któreście miały przy sobie tylko przezemnie... tylko kosztem zdrowia i sił moich... ojciec wasz bowiem był im strasznie przeciwny. Ale gdy szło o was, jam już lwicą stawała, nie ustępowałam i zwyciężałam... Potem... gdy stało się to nieszczęście... miałam ręce rozwiązane, sama już, według własnego planu mego, dokończyłam waszego wychowania... Wyrzekłam się podróży, która jednak tak bardzo potrzebną mi była dla zrujnowanego śród tylu nieprzyjemności zdrowia, aby bracia twoi mogli tak jak i wszyscy porządni młodzi ludzie, parę lat przepędzić zagranicą... Dla was sprowadziłam metrów muzyki, angielskiego i tańców, słowem czyniłam niepodobieństwa, wyrzekałam się sama wszystkiego, żeby tylko wykształcić was dla