Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/397

Ta strona została skorygowana.


ROZDZIAŁ VIII.

A hr. Cezary wracając z Odrzenic leciuchnemi sankami, mknącemi chyżo po osrebrzonej księżycem powierzchni śniegu, milczał do połowy drogi, potem rozmarzonym wzrokiem spojrzał na towarzysza podróży swej, Pawełka i zawołał:
— Pawełku! jaka ona śliczna! prawda?
Pawełek uśmiechnął się.
— Mógłbym udawać że nie domyślam się o kim mówisz, rzekł, ale nie mam w tej chwili ochoty do żartów. Zebranie to w Odrzenicach nastroiło mię dziwnie piołunowo, a przytem uważam że zanosi się na cóś bardzo ważnego dla ciebie, Cezary. Nie widziałem cię nigdy tak zachwyconym kobietą żadną, jak dziś panną Delicyą Kniksówną.
Cezary milczał chwilę zamyślony.
— Owszem, Pawełku, rzekł po chwili zcicha i nieśmiało, kochałem już dawniej raz w życiu... raz jeden...