Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/414

Ta strona została skorygowana.


Ucałowali się i młody hrabia zasiadł znowu nad książką, której jednak tej nocy nie czytał, myśląc i marząc o czem innem.
Nazajutrz o dość wczesnej przedobiedniej godzinie, toczył się w salonie Białowzgórskim lekki spór pomiędzy p. Żulietą, a najulubieńszą jej córką.
Naprzeciw matki swej siedzącej na kanapie i widocznie gotowej już do przyjęcia oczekiwanego gościa, Delicya siedziała na fotelu z postawą i minką rozkapryszonego dziecka, którego woli któś się sprzeciwia, a które sprzeciwiania się tego znieść nie może.
— Moja mamciu, mówiła, jeżeli mamcia nie pozwoli mi tego uczynić, to ja mamci stanowczo zapowiadam, że jak hrabia oświadczy się o mnie, zrekuzuję mu formalnie i będzie po wszystkiem.
Pani Żulieta zbladła prawie z przestrachu, którym napełniło ją to oświadczenie córki bardzo stanowczym tonem wymówione:
— Ależ, Delciu... zaczęła...
Delicya nie dała jej dokończyć.
— Mamcia przecież wie bardzo dobrze, bo ja przed mamcią nic nigdy udać, ani skłamać nie umiem, że ja do hrabiego nie mam żadnej a ża-