Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/420

Ta strona została skorygowana.


sympatyi ku otaczającym osobom uczuwanej. Błogi ten nastrój ducha hrabiego wzrastał stopniowo, wzmagał się coraz pod wpływem przyjacielskich rozmów p. Żuliety i jej synów, a bardziej jeszcze łagodnych spojrzeń i wdzięcznych poruszeń Delicyi; przy obiedzie, mającym doskonały pozór wytwornego wprawdzie, ale zarazem przyjacielskiego, rodzinnego niemal obiadku, nastrój ten szczęśliwy wzmógł się tak dalece, że hr. Cezary, zamiast jak zwykle bywało, ograniczyć się w rozmowie na krótkich odpowiedziach i krótkich również, a częstokroć naiwnych bardzo zapytaniach, jął solo już i zupełnie samodzielnie mówić współbiesiadnikom o rozmaitych epizodach stolicznego życia, jako to: o przedstawieniach teatralnych, koncertach, balach i t. d. Czynił to zrazu powoli, nieśmiało, jąkając się i niezupełnie trafnych a jasnych dobierając wyrażeń, ale potem, pod wpływem bądź to bacznej, a widocznie przychylnej uwagi słowom jego przez otaczających udzielanej, bądź to własnych myśli, które obficiej niż kiedy przypływały mu do głowy, ośmielił się i ożywił tak dalece, iż wyrażać się zaczął wcale płynnie i z łatwością, uczynił w mowie kilka zwrotów bardzo zręcznych i uwag rzeczywiście dowcipnych, przyczem za-