Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/428

Ta strona została skorygowana.


— Panie hrabio! rzekła zwracając się do Cezarego, ja chcę aby mój biedny ojciec zobaczył pana...
— Ależ Delciu, zawołali jednogłośnie dwaj bracia, poco, dla czego pan hrabia ma dzielić z nami...
Nie pozwolił im dokończyć Cezary. Bledszy trochę niż wprzódy, dziwnie jakoś poważny podniósł się z krzesła i rzekł proszącym głosem:
— Uczyńcie mi tę łaskę i pozwólcie, abym podzielił z wami boleść waszą... abym poznał ojca waszego, i chociaż niezrozumie on mię może, abym powiedział mu jak go szanuję...
Oho! co za odkrycie! Ce pauvre Cesar umiał widać czuć i uczucia swe we wcale przyzwoity, jakkolwiek całkiem prosty sposób wyrażać!
Dwaj bracia skłonili się w milczeniu, Delicya rękę swą położyła na ramieniu hrabiego i przez obszerną salę jadalną powiodła go ku owym drzwiom ściśle zamkniętym, za któremi słychać było równe, nieustanne, niestrudzone jakby stąpania męzkie.
W komnacie znajdującej się za zamkniętemi drzwiami, zapadał już zmrok wieczorny, rozświecony gdzieniegdzie czerwonawemi błyskami pa-