Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/439

Ta strona została skorygowana.


Dziewica zrozumiała niezmiernie ważne dla niej znaczenie tej sceny. Zbliżyła się i na wpół swawolnie niby, na wpół ze wzruszeniem, przyklękła przed matką tuż obok hrabiego. Wtedy p. Żulieta stanęła w postawie poważnej, a roztkliwionej matrony i matki. Złożyła dłonie na dwóch młodych głowach przed nią schylonych i drżącym głosem wymówiła:
— Niech was Bóg błogosławi, moje dzieci! spełniły się najgorętsze życzenia moje... Delicyo podaj rękę swemu narzeczonemu...
Delicya rumieniąc się i blednąc na przemian wykonała rozkaz — matki. Cezary podaną sobie rękę okrył pocałunkami, poczem powstając zwolna powiódł dłonią po czole i mętnym wzrokiem rozglądając się dokoła, wymówił zcicha:
— Czy ja śnię!
Stało się to tak szybko, tak jakoś dla niego samego niespodziewanie, że nie śmiał wierzyć szczęściu swemu. Ale upewnili go co do rzeczywistości błogiego dlań wydarzenia, młodzi Kniksowie.
— Genjalna, comme j’aime Dieu, kobieta z Mamci! szepnął Władysław do Henryka, poczem obydwaj bardzo śpiesznie postąpili ku świeżo