Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/463

Ta strona została skorygowana.


— Gdyby jednak p. hrabinie nie udało się powstrzymać romantycznych zapędów tego biednego Cezarego...
— Jest to rzeczą prawie niemożliwą, przerwał hr. Światosław. Cezary ubóstwia swą matkę...
— Et entre nous, lęka się jej straszliwie, spróbował znowu uśmiechnąć się młodszy hrabia. Bo też, mówił dalej, pani hrabina, pomimo charakteru swego słodkiego, bardzo słodkiego... malgré son extrême douceur... umie być czasem energiczną...
Wyrzekł to i na twarzy brata badał wrażenie, jakie słowa jego wywrzeć na nim mogły. Ale twarz hr. Światosława nie zdradzała wrażenia żadnego.
— Przyznać też trzeba, ciągnął hr. August gładząc zwolna boleśnie zaniedbane dnia tego faworyty swe, przyznać też trzeba, że hrabina Wiktorya nie jest zupełnie szczęśliwą matką.
— Pour quoi? zapytał hr. Światosław podnosząc na brata oczy.
Braterskie to spojrzenie zmięszało znowu hrabiego Augusta, który pod wpływem błogich dlań wspomnień o hrabinie, zaczynał już był odzyskiwać trochę swej zwykłej pewności siebie...