Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/496

Ta strona została skorygowana.


— Ależ nie! nie! nie! chère maman, ja nie o takim związku mówiłem...
— Nie o takim? z najwyższem zdumieniem przerwała hrabina. O jakimże więc?... nie pojmuję...
Blada dotąd, zesztywniała nieledwie twarz Cezarego, oblała się purpurą.
— Chère maman... zaczął drżącym głosem i z błyskawicą w oku.
Ale w tejże chwili w drzwiach buduaru, stanął kamerdyner i oznajmił wizytę hrabiego Augusta.
— Prosić! wyrzekła krótko hrabina, a zwracając się do syna zapytała:
— Czy pałacowa Kaplica w Pompalinie blizka już jest ukończenia? prosiłam cię abyś uważnie obejrzał pałac i opowiedział mi szczegółowo o ile tam postąpiły roboty około jego ukończenia. Słyszałam że narożną wieżę wyprowadzono zbyt wysoko, co psuje symetryą i osłabia effekt całości? czy nie uważałeś czasem czy tak jest rzeczywiście?
Cezary milczał z wlepionemi w ziemię oczami. Zdawać się mogło, że nie słyszał nawet wcale mowy swej matki.
Nie zrażona tem jednak hrabina, mówiła dalej: