Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/523

Ta strona została skorygowana.


wego, po mieście latającego z bystrem okiem i ostrym słuchem... Być może... co pewna to, że pani hrabina wszystko a wszystko o synu swym wiedziała i po kilku dniach przekonała się dowodnie, iż cała dyplomacya jej, cała moc duszy przedziwna i cały ten jej takt nieporównany, których dowody dała w rozmowie swej z synem i późniejszem z nim postępowaniu, pożądanego skutku nie odniosły, że w biednym Cezarym powstał widocznie nowy a zupełnie dotąd nieznany w nim duch oporu i samowoli, że niebezpieczeństwo spokrewnienia się z Kli... Kwi... Kni... było istotne i bardzo groźne, że zatem środki zwyczajne i domowe, już tu wystarczać nie mogły, a użyć wypadało dla zapobieżenia nieszczęścia, środków jakich niezwyczajnych i bardziej skomplikowanych.
O tym przedmiocie pani hrabina miała jedną długą konferencyą z przewodnikiem sumienia i pocieszycielem serca swego, atłasowo-cukrowym labbem i drugą, krótszą znacznie ze szwagrem swym hr. Augustem, którego acz ze wstrętem nieopisanym do poufałości swej w tym wypadku wspólnej zgryzoty i wspólnego niebezpieczeństwa dopuściła. Lecz ani jedwabny labbe, ani chropo-