Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/525

Ta strona została skorygowana.


i do najwyższego stopnia nieprzystojny, a w sposób ten nieznalazłszy skutecznego wsparcia u rozumów ludzkich, pożegnała obu swych doradzców i poczęła szukać środków ratunku we własnym swym rozumie, szukanie to poprzedziwszy naturalnie gorącem westchnieniem o zesłanie na nią daru dobrej rady. I otrzymała dar, o który prosiła i przyszedł jej na myśl środek pewien arcy dzielny, uniwersalną prawie w świecie całym posiadający siłę, który nietylko skutecznie już zapobiedz miał grożącemu nieszczęściu, ale i w niezmiernie rozkoszny, dla pokornego i miłosiernego jej serca sposób, upokorzyć był powinien obrzydłą tę parafijankę i parwenijuszkę, która tam, w hotelu Europejskim siedząc, ośmielała się zastawiać sidła matrymonijalne na syna hrabiny Wiktoryi, z domu księżniczki X.
Czarne oczy hr. Wiktoryi, błysnęły przedświtem wielkiego tryumfu. Zadzwoniła na kamerdynera swego i poleciła mu, aby jaknajśpieszniej wezwał do niej p. Cegielskiego, adwokata i od dawnych już lat głównego pełnomocnika całej rodziny Pompalińskich. Pan Cegielski przybył wkrótce i dość długo rozmawiał z hrabiną. W sąsiednim pokoju słychać było nawet jak głos ad-