Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/532

Ta strona została skorygowana.


Zatrzymał się i przelotnie spojrzał na Delicyą, która wsparta lekko o ramię siedzącego brata swego patrzała na niego swemi prześlicznemi turkusowemi oczami, z głębokim spokojem.
— Racz pan nie krępować się obecnością tu dzieci moich, zwolna i bardzo zimno wyrzekła p. Żulieta, ja dla nich i one dla mnie, tajemnic żadnych nie mamy.
Prawnik skłonił się lekko.
— Missya z którą przybywam, zaczął bardzo powoli i widocznie dobierając wyrazy, missya z którą tu przybywam, jest drażliwej natury. Śmiem jednak mieć nadzieję, że przez wzgląd na neutralną tu całkiem rolę moję, na to iż tylko i jedynie przez szacunek jaki mam dla pani hrabiny Jarosławowej, zgodziłem się na spełnienie włożonego na mnie przez nią poselstwa, łaskawa pani nie raczysz poczytać mię za zuchwalca.
— Słucham pana! z jednostajnym ciągle wyniosłym trochę chłodem, rzekła p. Żulieta:
— Słuchamy pana! wymówił Henryk i prostując się nieco utkwił w twarz prawnika wzrok wyraźnie do poznania dający, że w razie... niestosowności jakiej... matka jego i siostra będą w nim miały męzką opiekę i obronę.