Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/535

Ta strona została skorygowana.


błądził leciuchny uśmieszek więcej żartobliwy niż szyderski lub wzgardliwy, matka Delicyi skinęła ręką ku synowi w sposób łagodny lecz zarazem stanowczy.
— Pozwól Henryku, rzekła, a zwracając się do prawnika, wymówiła powoli i chłodno:
— Poselstwo pani hrabiny napełnia mię prawdziwem zdumieniem. Nie spodziewałabym się nigdy, aby osoba tak wysoko położona w świecie jak pani hrabina, posiadać mogła jakiekolwiek wiadomości z dziedziny handlu... i to handlu sercami i istnieniami ludzi. Co do mnie, jestem wiadomościom i manipulacyom podobnym najzupełniej obcą i nie wiem nawet zapewne, czy dobrze zrozumiałam tę, którą mi pan w imieniu pani hrabiny przedstawić raczyłeś...
Tu podniosła się p. Żulieta z kanapy i w postawie stojącej już, spokojnie wyniosłej, dokończyła:
— Być może iż pani hrabina, jako osoba słynna nietylko z cnót swych, ale i ze swej mądrości, potrafiła ocenić na brzęczącą monetę uczucia i szczęście syna swego. Wyznaję iż podobnie przezorną matką nie jestem i że zagadnienie, do jakiej mianowicie cyfry sprowadzić się da przy-