Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/553

Ta strona została skorygowana.


niemi się uganiać. Widzę cię dziś zmienionym, Cezary, bardzo zmienionym i... nie powiem aby mi to przykrość sprawiało. Z tem wszystkiem, co do projektu małżeństwa tego, który pozwól abym ci to powiedział, jest projektem ze wszech stron opłakanym, zdania mego jeszcze nie zmieniam... jeszcze... i sprzymierzeńcem twoim być nie przyrzekam...
Tu oczy hrabiego przesunęły się znowu po ścianie, śród której wisiał mały, od słońca teraz błyszczący dagierotyp.
— Zaczekaj jeszcze trochę... dodał z wyraźnem wahaniem w głosie, przyjdź do mnie za dni dwa... trzy... a wtedy powiem ci co postanowię. W każdym razie, mężczyzną jesteś, nie dzieckiem już, jak to widzę teraz... zemną więc czy przeciwko mnie, masz prawo czynić co ci się podoba...
— Mój stryju! z serdecznym wybuchem zawołał Cezary, czegóżbym za to nie oddał, czegóżbym się nie wyrzekł dla tego, aby módz zadowolnić ciebie stryju i... innych. Jednej tylko rzeczy nie wyrzekłbym się dla niczego pod słońcem: ludzi, których kocham i... którzy mię kochają!
— Kocham, kochasz, kocha, kochają... uśmiechnął się stary hrabia. Jakże młodym, bardzo mło-