Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/572

Ta strona została skorygowana.


wnemi nagięciami głosu, hr. August śmiał się aż do łez prawie.
— Mój ty miły swawolniku! zawołał ujmując głowę syna w obie dłonie i składając głośno całus na białem, gładkiem, jak u dziewicy czole jego, zabawiłeś mię tym swoim sielskim obrazkiem mamuni i córuni, który jednak zdaje mi się nie odpowiada zupełnie rzeczywistości. Cegielski widział te panie i powiada....
— Cegielski jest trochę ślepy, przerwał Wilhelm, a w dodatku spełniał tam polecenie tak strasznej natury, że mu wybornie zamiast tych pań wszystkie gwiazdy niebieskie, stanąć mogły w oczach. Ręczę ci cher papa, że są to jakieś parafialne rarogi! Ale mniejsza o to! ja i na rarogi popatrzeć czasem lubię, gdy mają choć trochę ładne buzie! Trzeba zresztą wszystko widzieć na świecie! lecę więc i wracam około godziny czwartej... ze śniadania u Aurelii!.. Bonjour, papa!
Trudnoby opowiedzieć całą radość i wdzięczność Cezarego, gdy hr. Wilhelm wpadłszy do mieszkania jego jak błyskawica, oświadczył mu że pragnie natychmiast, ale to natychmiast złożyć wizytę narzeczonej jego i jej rodzinie.