Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/613

Ta strona została skorygowana.


i odurzony, posłusznym był jak dziecko. Wilhelm powtórnie pocałował go w czoło.
— Nie nigdy, cher papa, ale za miesiąc, rzekł bardzo stanowczym tonem: za miesiąc poprowadzę do ołtarza pannę Delicyą Kniksównę...
J’en mourrai! umrę! jęknął hr. August.
— Pewny jestem, cher papa, że nieszczęście to nie nastąpi. Chciej mię tylko posłuchać!
Mówiąc to, przysunął taboret do fotelu ojcowskiego i siadając zarzucił ramię na szyję ojca.
— Panna Delicya jest istotą prześliczną, zaczął.
Hr. August wstrząsnął obu rękami.
Ne m’en parles-pas! jęknął, je l’abhorre! to zły duch naszej rodziny!
— Jest to, cher papa, duch bardzo słodziutki i rozumniutki w najpiękniejszem pod słońcem ciele... Szaleję za nią!
— Szalałeś już za dziesiątkami kobiet Wilusiu, a nie ożeniłeś przecież z żadną!
— Do ożenienia się z panną Delicyą skłania mię nie tylko już zachwycenie, w którem ona mię pogrążyła, ale także i uczucie honoru!
Hr. August spojrzał na syna dziwnemi oczami. Pomimo przerażenia pod wpływem którego zo-