Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/615

Ta strona została skorygowana.


— Widzisz, cher papa, jak szczęśliwie się składa! Nie zostałem wyzwanym i nie będę zabitym. Ożenię się z najpiękniejszą i najmilszą w świecie kobietą, zamieszkamy przy tobie i wszyscy troje będziemy zostawali aż do śmierci w nieskazitelnie wesołych humorach!
— Ależ to być nie może! ja na to nie zgodzę się nigdy! jest to zupełne niepodobieństwo! z gniewem a większą jeszcze trwogą wybuchnął znowu hr. August.
Wilhelm, białą dłonią poklepał ojca po ramieniu i poraz trzeci pocałował go w czoło,
— Jest to konieczność nieuchronna, cher papa! rzekł. Rozkochałem się szalenie w Delicyi, a do posiadania jej w żaden sposób dojść inaczej nie mogę, jak przez kościół i księdza...
Bêtisse! sarknął ojciec. Zrób nad sobą wysilenie... przezwycięż się...
— Nie mogę! jęknął Wilhelm, nie mam dostatecznej wprawy po temu... Byłeś dla mnie zawsze tak dobrym, papo tak niewypowiedzianie i niezmordowanie dobrym, że ani razu jeszcze w życiu mem nie byłem postawiony w konieczności zwyciężania się...