Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/654

Ta strona została skorygowana.


Rózia która siedziała wyprostowana i z nadstawionem uchem, na dźwięk głosu odzywającego się za drzwiami, zbladła nagle bardzo i pochyliła się. Wielka chustka spadła z jej ramion i widać było, jak wiotka delikatna jej kibić, poruszała się cała drżeniem niepohamowanem.
— Pan Paweł! zawołali oboje państwo Wandalinostwo, ale wnet umilkli, bo tuż za Pawełkiem wszedł nieznany im zupełnie mężczyzna, wyższy znacznie od Pawełka, w obcisłe lecz kosztowne futro ubrany.
Nieznany przybysz pośpiesznie zdjął futro i w nieśmiałej postawie zatrzymał się u drzwi. Ujął go pod ramie Pawełek i prowadząc ku obojgu gospodarstwu, przedstawił im hrabiego Cezarego Pompalińskiego.
Państwo Wandalinowstwo powitali młodego gościa z uprzejmą swobodą, którą niegdyś odznaczali się w pięknych salonach dziedzicznego ich Kwiecina, a której nie stracili wśród trosk i cierpień tułaczki i ubóstwa.
— Miałem przyjemność znać ojca i stryja pana hrabiego, mówił pan Wandalin wskazując gościowi twardy stołek przy wązkiej kanapie stojący; stryj pana hrabia August, lubił zwykle po-