Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/656

Ta strona została skorygowana.


nych zatrudnień, powinienem był uczynić to już oddawna....
— Pokrewieństwo zachodzące pomiędzy nami jest tak dalekie, rzuciła pani Adela od niechcenia niby, ale w oczach jej i na twarzy całej, widać było szczere uradowanie z tego przyznania się do niej milionowego krewnego.
Rumiana twarz pana Wandalina promieniała też zadowoleniem, tajemną a może wsteczną myślą wywołanem. Z godnością przecież taką jak gdyby znajdował się w obszernym swym ciepłym i wykwintnym domu Kwiecińskim, rzekł:
— Nie śmielibyśmy wymagać.... Żyjemy tak cicho i skromnie....
Cezary który nieznacznie rzucanemi wejrzeniami rozglądał się po mieszkaniu, myślał zapewne że ludzie ci żyli w istocie bardzo, nadzwyczaj skromnie. Nigdy jeszcze dotąd nie znajdował się w tak chłodnem, wilgotnem, nagiem i ciemnem mieszkaniu. Jeden szczególniej przedmiot zwracać zdawał się szczególną jego uwagę. Była nim mała świeczka łojowa w mosiężnym lichtarzu, którą Rózia po szybkiem powitaniu gości wybiegłszy z bawialnej izdebki, zapaliła na stole w kuchence. Podobny sposób oświetlenia pokojów