Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/701

Ta strona została skorygowana.


Helas! z uśmiechem i ukłonem pełnym galanteryi westchnął hrabia, obrazy życia przesuwają się tak przed oczami naszemi jak... jak panorama... Raz nawet przyszło mi na myśl porównanie szczególne... trochę może zbyt poetyczne... mais on dévient un peu sentimental en vieillissant... porównanie... chose... że pamięć nasza podobna jest do... źwierciadła. Dziś widziemy w niem jedne przedmioty a jutro... eh bien! jutro ujrzeć możemy zupełnie inne! n’est ce pas?
Mówiąc to hr. August, przelotnie i mimo woli jakby spoglądał na śniadą nieco lecz bardzo piękną rękę kobiecą, o poręcz fotelu wspartą. Leokadya zaś patrzała prosto w twarz przemawiającego do niej człowieka, pięknem swem czarnem okiem, w którem zresztą nie objawiło się ani zdziwienie, ani ciekawość, ani żadne inne jakiekolwiek uczucie. Zdawało się tylko cierpliwie i obojętnie czekać na koniec zwróconej ku niej przemowy hrabiego. Przemowę tę jednak hrabia skończył zapytaniem...
— Mogęż zapytać, czy treść testamentu nie odżałowanej kuzyny naszej pani jenerałowej, jest pani znaną?