Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/706

Ta strona została skorygowana.


Hr. August, który od chwili wymówienia słów powyższych przez Leokadyę, stał niemy i nieruchomy z ustami otwartemi nieco, z oczami wlepionemi z osłupieniem w twarz Leokadyi, szerzej jeszcze roztworzył oczy i automatycznie niemal zwrócił je na twarz Pawełka.
— Boleśnie mi, bardzo boleśnie jest, ze smutkiem i uszanowaniem w głosie mówił dalej Pawełek, że źle może wywdzięczę się za dobrodziejstwa od krewnych moich doznane i wbrew woli ich postąpię. Ale z powodu imienia, którem traf mię obdarzył, nie mogę dłużej nosić na czole mem i sumieniu, ciężaru wstydu i wyrzutów, który je dotąd obarczał. Wstyd ten i te wyrzuty od bardzo dawna czuć już zacząłem. Ale bez żadnego specyalnego wykształcenia, bez najmniejszych materyalnych środków, cóż począć mogłem? Możem zresztą i przywykł był trochę do zbytku i próżnowania, może i trudno mi było samodzielnie dźwignąć się ku twardemu życiu pracy i mierności. Kilka razy prosiłem panią hrabinę, aby wyznaczyć mi raczyła stałe jakieś i poważne zatrudnienie, któremi mógłbym się stać użytecznym sobie i dobroczyńcom moim, kilka razy też nadmieniałem o tem hrabiemu Mścisławowi. Nie zo-