Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/713

Ta strona została skorygowana.


wem a zarazem wyniosłem poruszeniem uchyliła się w głąb kanapy.
Allons, mon pauvre Cesar, rzekła drżącym głosem, pocóż te pożegnanie? Nie wyjeżdżasz przecież do Ameryki... rozegzaltowałeś się tylko nie wiem już czem doprawdy i ułożyłeś sobie w głowie sielską jakąś idyllę... Mam nadzieję jednak, że gdy znudzisz się wśród tych łanów ojczystych i tych wiejskich przyjaciół, którzy cię oświecać mają, wrócisz do rozsądku i — do nas.
Cezary, którego długoletnie przyzwyczajenie jak i wrodzone ciepło serdeczne wiodły do uniżenia się przed matką, na słowa te przez hrabinę wymówione wyprostował się i ręką zwolna powiódł po czole. Ogarnęło go niepohamowane uniesienie bólu i obrazy, bo z czołem dumnie podniesionem i z iskrą zapału w oku rzekł:
— Nie, moja matko! Jeżeli gardzenie i pomiatanie tysiącami, milionami ludzi, obojętność zupełna na potrzeby i cierpienia ludzkie, zamknięcie się w pozłoconych ścianach kilku salonów i współubieganie się o to, kto w salonach tych bogatszym jest, piękniejszym i wyżej urodzonym — nazywa się rozsądkiem i stanowi wszystkie już uczucia, wszystkie pojęcia jakie znaleźć