Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 01.djvu/119

Ta strona została skorygowana.
III.

Kim i jakim wydawałem się światu, a w 99-ciu częściach mego życia zewnętrznego i wewnętrznego, istotnie byłem, o tem ci długo opowiadać nie będę, bo któż w kraju naszym ba! w kilku nawet krajach Europy, nie słyszał o szalonym chłopcu milionerze, który przez lat dziesięć, przez jeden tylko trzeci dziesiątek lat swego życia, potrafił pożreć i miliony swoje i życie? Podobne do mojej historye tysiącami wybuchają i znikają, kipią i stygną na brukach wszystkich stolic świata, i opowiadaniem, krytykowaniem, opisywaniem ich zajmują się tysiące ludzi.
Widoki te powtarzają się na scenach życia od tego dawnego czasu, w którym biblijny mędrzec ostrzegał młodzieńców przed pianą wina i zapachem niewieścich włosów. Takich zresztą, którzy według możności swojej ścigają rozkosz, pod różnolitemi jej postaciami, nietylko na tym szczeblu społecznym, który był moim, ale na wszystkich innych — pełno. Śmiało powiedzieć mogę, że imię moje — legion i o przyczynach, które stwarzają zjawisko tak pospolite, mogę zamilczeć, bo pospolicie są znane. Cóż? Odziedziczona po przodkach duma i samowola, ciasny krąg umysłowego widzenia, z przy-