Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 02.djvu/011

Ta strona została uwierzytelniona.




I.

Z szelestem grubego płótna rozchyliła się na dwie strony biała zasłona i odsłoniła ogromną, żelazną kratę, rozdzielającą prezbiteryum kościelne od klasztornego chóru. Wtedy organy rzuciły z wysoka wielką falę głębokich tonów, ołtarz zagorzał w olśniewającem świetle i u jego stopni wybuchnął potężny śpiew kleru, towarzyszącego wspaniałej celebrze biskupa.

Boże, ku wspomożeniu memu wejrzyj, Panie, ku ratunkowi memu pośpiesz się.


Z coraz głębszą i coraz przenikliwszemi tonami napojoną grą organów, we wzrastającem świetle, w migotliwych błyskach złoceń, okrywających smukłe kolumny ołtarza,