Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/108

Ta strona została przepisana.

Mej duszy. Przeczuwałem ja, że to się stanie
I srodze się martwiłem... Lecz teraz odchodzę,
Zarządzę, co potrzeba w tej ostatniej drodze,
Was tutaj pozostawiam, abyście peany
Błagalne zanucili dla nieubłaganej
Wszechmocy Hadesowej. Mieszkańcom Tessalji,
Podwładnym mym, polecę, iżby się przybrali
W żałobne, czarne szaty i postrzygli włosy
Po śmierci mej małżonki. I wy, którym losy
Kazały kiełzać czwórki czy luźne źrebięta,
Pomnijcie, aby grzywa ich była odcięta
Od szyji. Przez dwanaście miesięcy w tem mieście
Nie wolno też grać lutniom czy fletniom. Niewieście
Najdroższej sprawiam pogrzeb.. Żadne nie kochały
Tak męża... Zmarła za mnie, więc godna tej chwały.

CHÓR.

O córko Peliasowa,
Żegnaj! Uchodzisz już
W te bezsłoneczne podziemia —
Hadesu czeka cię próg.
Ale niech sobie w pamięci zachowa
Ten czarnowłosy bóg
I ten przewoźnik dusz,
Starzec oparty o wiosła,
Że z wszystkich, o ze wszystkich istot, jakie kiedy
Poprzez Acheront niosła
Ta jego barka sosnowa,
Najszlachetniejszą ty jesteś.

*

Mnodzy śpiewają pieśniarze
Hymny na twoją cześć —