Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/480

Ta strona została przepisana.

Jak mnie to cieszy! Jak cieszy!
Ale zarazem się boję,
Że on mi w niebieskie przestworze
Z tych rąk mych wymknąć się może!
O Cyklopidów pieleszy!
O wy bez ceny
Rodzinne moje Mykeny!
Dank-ci wam składam niemały,
Żeście mu życie dały,
Żeście go wychowały
Do lat!
Waszą-ci to jest sprawą,
Że mi ocalał brat.
Domu naszego zorze!

ORESTES.

Szczęśliwym z przyrodzenia, dolę-ć nam krwawą
Zgotował los, ma siostro, w naszem życiu człeczem.

IFIGENIA.

Pomnę-ć ja biedna ten czas,
Gdy mieczem
W szyję wymierzył mi raz
W ducha omroczy
Spowity ojciec mój!

ORESTES.

Ach! Jakbym sam był przy tem, widzę to na oczy!

IFIGENIA.

Weselne nie brzmiały
Hejnały,
Nikt nie szedł w tany,
Gdy do Achilla udanej