Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/485

Ta strona została przepisana.
IFIGENIA.

A czemu skierowałeś krok swój do tej ziemi?

ORESTES.

Przybyłem z posłuszeństwa dla wyroczni Feba.

IFIGENIA.

Co czynić masz? Mów, jeśli milczeć ci nie trzeba.

ORESTES.

Opowiem, choć stąd bolu zacznie mi się wiele:
Gdy czyn mi się nawinął — o czem się ośmielę
Zamilknąć —, popełniony na matce, w te pędy
Wypędzon przez Erynje, tędy i owędy
Tułałem się po świecie, otrzymując razy,
Aże mi Loksyasza zleciły rozkazy
Do grodu pójść Atheny i tam się nareście
Przed sądy bezimiennych stawić bogiń. W mieście
Tem bowiem jest trybunał, który Zeus nakazał
Przed laty dla Aresa, gdy ten krwią się zmazał.
Gdym przybył tam, nasamprzód nikt z przyjaciół grona
Nie raczył mnie ugościć, gdyż znienawidzona
Jest dusza ma przez bogów. Inni, co się przecie
Wstydzili, ustawiali stół mi przy bankiecie
Osobno, choć pod jednym żyli dachem ze mną.
Milcząc jedli i pili, że mi nieprzyjemną
Stawała się biesiada, więc też oniemiały
Począłem się zdaleka trzymać od tej całej
Zabawy, gdzie osobno krążyły kielichy,
Gdzie każdy na swą rękę się weselił. Cichy,
Nie miałem snać odwagi łajać gospodarzy,
Udając, że nie widzę, co się wkoło warzy,
Bolejąc tylko strasznie, żem zabójcą matki.