Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/408

Ta strona została przepisana.

Bez musu przeznaczenia idą pod te mury
I, wielce lekceważąc sobie los ponury,
Za kraj ojczysty walczą, a ja zasię, zdradę
Na ojcu i na braci spełniając, nie kładę
Żywota w cnej ofierze za ojczyznę własną.
A jeno precz uciekam, jako tchórz! Niech zgasną
Me oczy, bo jak żyć mi w pogardzie?!... O klnę się
Na Zeusa i na ciebie, ty krwawy Aresie,
Coś ongi ród nasz smoczy, gdy z ziemi wystrzelił,
Królestwem tego kraju na wieki obdzielił,
Że pójdę, że stanąwszy na szczycie wysokiej
Warowni, na ofiarę sam się strącę w mroki
Jaskini onej smoczej, jak kazał wróżbita.
I ziemię swą odkupię! Tak będzie! Powita
Śmierć we mnie kraju zbawcę, który dar niepłony,
Bo życie swe, dlań złożył!... Gdyby dla obrony
Ojczyzny każdy zmógł się i przyniósł w ofierze,
Co miałby najlepszego siły by jej świeże
Wyrosły, mniejby nieszczęść doznała, na zawsze
Byłyby dla niej losy o! stokroć łaskawsze. Odchodzi.

CHÓR.

Do niw, do niw,
Do Kadma pól,
Do jego bram
Zleciałaś, ach!
Od chmur, od gór!
Skrzydlaty dziw,
Niosący ból
I jęk i strach
I mrok i noc,
Ty, zbrojna w szpon
I w chyżych piór