Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/77

Ta strona została przepisana.

Ślą wam niebiosy —
Ściga was klątwa rodu.

ORESTES.

Niedawnom cię ujrzał, straciwszy za młodu,
I znowu żegnać cię muszę,
Z twych objęć wyrywać duszę!

KASTOR.

Ma dom i męża-kochanie,
Nic się jej złego nie stanie,
To jeno, iż rzuca swe plemię,
Tę swą argiwską ziemię.

ORESTES.

Czem człek jest bardziej stroskany,
Niż, jeśli ojczyste swe łany
Opuszczać musi, iż staje,
W cudze zapędzon kraje,
Przed cudzym sądem i słucha
Wyroków za mord, popełniony
Na swojej matce rodzonej!?

KASTOR.

Krzep się i nie trać ducha!
Idziesz w gród święty Pallady —
Tam żadnej nie doznasz zdrady.

ELEKTRA.

Pierś przytul do piersi mojej,
Najdroższy bracie mój!
Pomiędzy nami stoi
Klątewny przodków znój,
On nas rozdziela i matki
Strasznie przelana krew!