Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/031

Ta strona została uwierzytelniona.
54.

Kiedy Bóg tworzył w dniu Chwały,
A Szatan czyhał zdaleka,
Światłość zdziałała człowieka,
Ciemności cień mu przydały.
Stąd człek bez cienia nie cały,
Choć on od niego ucieka.


55.

— Śniło mi się dziś — mój drogi!
Żeś mi z pereł przyniósł stroje.
U zwierciadła z niemi stoję,
I tam widzę pełna trwogi,
Żem, w pośpiechu, wbiegła w progi
Niby swoje, a nie swoje.

— Moja luba! Lud prostaczy
O śnie takim smutnie gwarzy.
Tyś błądziła wśród cmentarzy —
A jam dał ci łzy rozpaczy...
— Perły z łez? Ach! — cóż to znaczy!
Byle były mi do twarzy.

Cóż tam smutne wieszczby czyje!
Perły owe — ach! mój miły!
Oby mi się choć wyśniły.