Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/078

Ta strona została przepisana.

Tworzy miłosne myśli, słowa, dzieła.
Lecz jakbądź rządzić je lub zwracać będzie,
Przecięż już dla mnie wiosny więcej niema!



Sonet 10.


Napisany w Wokluzie, po odjeździe z Awinionu Stefana Colonny, r. 1331.

Świetna Kolumno, wspiera się na której
Z nadzieją naszą imię Rzymskiej sławy,
(Ty, co cię jeszcze nie zbił z drogi prawej
Gniew Jowiszowy z błyskawicznej chmury!)[1]
Tu ni krużganków, ani wież marmury,
Lecz sosna, jesion, jodła, wśród murawy
Wdzięcznie pochyłych puszcz, gdzie pieśniarz łzawy
To w górę błądzić może, to znów z góry.
Duszę od ziemi w niebo wzlatać skłania,
I słowik, który w cieniu nieprzerwanie
Co noc miłosnym żali się zapałem,
Z serca nam w serce słodkie śle dumania...
Ty tylko, iż nas osierocasz panie,
Krzywdzisz nam szczęście, robiąc je nie całem! —



Ballata I.


Do Laury. Skarży się poeta, że mu kochanka twarz swą zasłania.

Pani! zasłona wdzięków twych mi wzbrania.
Czy w dzień, czy w noc ponurą.
Odkąd znasz wielką żądzę mą, nad którą
Innego w sercu nie mieć mi żądania.
Póki z nieziemską myślą w sercu błądzę,
I z śmiercią w zmysłach ginąc od tęschnoty.
Przybiera litość lica twe w promienie;
Lecz byle Amor zdradził ci mą żądzę,
Kryjesz przed moim wzrokiem jasne sploty,
I bierzesz w siebie lube twe spojrzenie.
Ztąd właśnie tracę, co najmocniej cenię!
Tak rządzi mną zasłona!
W dzień czy w noc, zawsze ku mej zgubie, ona
Twych pięknych oczu, słodki blask przesłania! —



  1. Mowa tu o Papieżu Bonifacym VIII-ym, wielkim prześladowcy domu Colonnów.