Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/143

Ta strona została przepisana.

Tak i ja nieraz śpiewani, lub od rzeczy
Śmieję się sobie — chociaż pierś mi targa
Tłumione łkanie lub łez pełna skarga! —



Sonet 82.


Na cześć Stefana Colonny, po odniesionem przez niego zwycięztwie nad stronnikami Orsiniego, którego tu, igrając słowy, niedźwiedziem zowie.

Hannibal niegdyś zmógł swe harde wrogi —
Lecz cóż, gdy z szczęścia korzyść wziąść zaniecha!
Niech więc choć większa będzie nam pociecha
Z twych zwycięztw świetnych, o mój panie drogi!
Niech niedźwiedź, wparty w leśnych puszcz rozłogi,
Po szczeniąt stracie kłócąc śpiące echa,
Kły tępi, szpony zdziera, wściekle breha,
Myśliwców próżno chcąc nabawić trwogi —
Im ztąd dotkliwszy ból mu wnętrze dojmie,
Tem niech go srożej twego moc oręża,
We własnem dławiąc gnieździe, uciemiężą.
Tak bowiem tylko możesz mieć rękojmię:
Że pamięć twoja, przez świat cały grzmiąca,
Dożyje w chwale aż do lat tysiąca! —



Sonet 83.


Ku uczczeniu Pandolfa Malatesty z Rimini, słynnego w swoim czasie wojownika.

Kiedym doczekał, że twa wdzięczna cnota,
Rozkwitłszy w miłość czystszą nad lilije,
Już godny kwiatu owoc w sobie kryje,
Który nadzieja chce mi zjiścić złota —
Pozwól, niech w rymy twe się imię wmota,
Z czego mieć będziesz wieczność, jak niczyje
Wierz mi, wspomnienie tak się nie wyryje,
Choćby i z głazu była ta robota!
Czyż Cezar, Tytus lub z Scypionów który,
W bronz wlani, w granit wkuci lub w marmury,
Byliby dotąd czem są w dziejach świata?
Pandolfie drogi! toż się w proch rozlata
Kunszt wszelki, oprócz pieśni Bogów córy,
Której służebną sława jest skrzydlata! —