Strona:PL Feval - Garbus.djvu/222

Ta strona została przepisana.

czka na której książeczka sama się otwierała, bo na niej księżna najczęściej się modliła. Było to tłómaczenie psalmu Miserere mei Domine.
Uspokoiwszy się nieco, księżna wyciągnęła rękę po książkę, która jak zwykle otworzyła się na kartce z psalmem. Przez chwilę zmęczone oczy księżnej nic nie widziały, lecz nagle zadrżała i wydała lekki okrzyk.
Przetarła oczy, powiodła wzrokiem dokoła siebie, aby się przekonać, czy nic śpi.
— Książki tej nikt przecie nie ruszył stąd, — wyszeptała.
Nie widziała książki w ręku Magdaleny i uwierzyła w cud. Wspaniała jej postać wyprostował się nagle w oczach zapalił się ogień. Była piękną, jak w czasach swej młodości. Piękną, dumną i silną.
Upadła na kolana i po raz dziesiąty czytała skreślone nieznaną ręką na marginesie słowa, jakby odpowiadające na pierwsze wiersze psalmu — “Miej litość nademną, Panie.” Nieznane pismo mówiło: “Bóg będzie miał litość nad tobą jeżeli będziesz mu ufała. Miej odwagę, aby bronić swej córki; idź na zebranie rodzinne chociażbyś była chorą lub umierającą.... i pamiętaj o umówionym niegdyś haśle między tobą a Neversem.”
— Jego hasło? — wyszeptała Aurora — “Jestem!” Moje dziecko! — mówiła ze łzami w oczach. — Moja córka!
Potem z nagłym wybuchem zawołała:
— Odwagi, aby ją bronić? Mam odwagę i obronię ją!