Strona:PL Feval - Garbus.djvu/240

Ta strona została przepisana.

malowało się przerażenie i nadzieja. Czy ujrzy swą córkę? Czy do tego właśnie odnosiło się ostrzeżenie na stronicy Miserere? Kazano jej przyjść, więc przyszła. Czy ma bronić córki? Jakież nieznane niebezpieczeństwo groziło jej córce?
W tej chwili serce biednej matki biło tylko radością. Jej córka! Och, od pierwszego spojrzenia odda jej całe serce! Osiemnaście lat, spędzonych we łzach, zostanie nagrodzone jednym uśmiechem!
Czekała.
Pejrol wyszedł drzwiami, prowadzącemi do pokoju Gonzagi. Powrócił po chwili, trzymając za rękę donę Kruz. Gonzaga podszedł do nich.
W sali rozległ się jeden okrzyk.
— Jakaż ona piękna!
Potem sojusznicy, wchodząc w swą rolę, wymówili słowa, których ich nauczono.
— Jakie podobieństwo rodzinne!
Ale niektórzy ludzie dobrej wiary posunęli się jeszcze dalej. Prezydujący, marszałek, kardynał i inni książęta, patrząc po kolei na księżnę i donę Kruz, zawołali z własnego popędu:
— Podobna do matki!
A więc dla tych ludzi, którzy mieli sądzić, pewnem już było, że księżna jest matką dony Kruz.
Czemuż jednak księżna siedzi zaniepokojona i stroskana? Patrzy na tę piękną dziewczynę i na twarzy jej maluje się przestrach.
Nie taką, o nie taką marzyła ujrzeć swą córkę! Jej córka nie mogła być piękniejszą,