Strona:PL Feval - Garbus.djvu/26

Ta strona została przepisana.

— I zrobimy z niego wielkiego pana! — dokończył Paspoal. — Takim sposobem pieniądze Pejrola na sprowadzą na nas nieszczęścia. A więc to p. Pejrol, zaufany księcia Filipa Gonzagi sprowadza tutaj mistrza Kokardasa i braciszka Paspoala.
Ci zaś znali doskonale owego Pejrola, a jeszcze lepiej jego pana, księcia Gonzagę. Zanim osiedlili się w Tarbes, aby tu uczyć szlachciców sztuki robienia bronią, trzymali w Paryżu salę fechtunkową na ulicy Croix-des-Petits-Champs o dwa kroki od Luwru. I gdyby nie owe namiętności, które im tak szkodziły w karyerze, mogliby byli dorobić się znacznej fortuny, gdyż cały niemal dwór królewski bywal u nich.
Były to dobre chłopaki, ale okrutne wisusy, którzy musieli niewątpliwie coś większego przeskrobać w Paryżu, skąd tak nagle uciekli.
To pewna, iż w owym czasie tacy mistrzowie szpady ocierali się o najpotężniejszych panów. I nieraz znali ich lepiej, niż najbliższe ich otoczenie. Wyobraźcie sobie ile taki Paspoal, który był przytem golibrodą, musiał posiadać pięknych tajemnie! Niczem żywa gażeta!
To też w tej chwili obiecywali sobie jaknajwiększe korzyści ze swoich usług. Wyjeżdżając z Tarbes, Paspoal powiedział:
— To sprawa, gdzie można zyskać miliony. Nevers jest najpierwszą szpadą po małym Pa-