Strona:PL Feval - Garbus.djvu/433

Ta strona została przepisana.

ciel usłyszy imię zabójcy...
Zapanowało głębokie milczenie.
— Jakie to imię? — przemówił pierwszy p. Rohan.
— Czy znamy je? — zapytywali razem Chaverny i Navail.
Garbus się zdawał również unosie wrażeniem własnych słów; wzburzonym, urywanym głosem mówił:
jesteście? Co wy możecie? Wymówione przezemnie imię zabójcy przeraziłoby was jak uderzenie piorunu. Ale tam, wysoko, u samych stóp tronu stoi człowiek; on to właśnie Usłyszał głos tajemniczy, jakby spadły z nieba: “Zabójca jest tutaj, wasza królewska wysokość! W tym błyszczącym rozbawionym tłumie jest zabójca!” I jego królewska wysokość zadrżał, on, mściciel! I spojrzał na tłumy przechodące pod jego oknami.
Garbus mówił dalej:
“Wasza królewska wysokość! Wczoraj zabójca siedział za twym stołem, i jutro za twym stołem zasiądzie!” Więc mściciel przebiegi w myśli listę wszystkich swych gości. “Wasza królewska wysokość! Codziennie rano i wieczorem, zabójca podaje ci swą okrwawioną rękę!” Wówczas mściciel zerwał się z krzesła i rzekł: “Na Boga żywego! Sprawiedliwości stanie się zadość!”
I stała się rzecz szczególna: wszyscy, którzy tutaj jego słuchali, najpotężniejsi i najszanowniejsi, obrzucili się spojrzeniem nieufności.