Strona:PL Feval - Garbus.djvu/702

Ta strona została przepisana.
II.
OBRONA.

Strzał był śmiały, ale trafny. Regent Franci spuścił oczy pod wyzywającym wzrokiem Gonzagi. Ów zaś, postawiwszy wszystko na jedną kartę, z góry obmyślił wywołanie takiego efektu, a opowiadanie, które miał zacząć, też nie było naprędce sklecone.
— Śmiałbyś więc mi zarzucić, iż nie dopełniłem obowiązków przyjaźni? — szepnął trwożliwie prawie regent.
— Nie, wasza królewska wysokość. Będąc zmuszony bronić się, chciałem tylko zestawić moje zachowanie się w tej sprawie z rolą waszej ekscelencyi. Jesteśmy przecie sami i waszo królewska wysokość nie potrzebuje się rumienić.
Ale Filip Orleański przyszedł już zupełnie do siebie.
— Znamy się oddawna, książę — rzekł z gniewnem ściągnięciem brwi — ale zadaleko posuwasz swą śmiałość, strzeż się!
— Wasza królewska wysokość mściłby się za tkliwość jakiej dowiodłem po śmierci naszego przyjaciela.
— Mów. Jeżeli stała ci się krzywda, otrzymasz sprawiedliwość!
Gonzaga spodziewał się większego wybuchu gniewu. Spokój księcia Orleańskiego o-