Strona:PL Feval - Garbus.djvu/774

Ta strona została przepisana.

kupić. Po błogosławieństwie ślubnem ksiądz, do Bastylii... A ja wówczas zawołam...
— Na miłość Boską, matko, nie unoś się tak, nie jesteśmy sami! — prosił Lagarder.
Oficer zbliżył się.
— Panie kawalerze — rzekł — nadużyłem mej władzy, proszę już iść za mną.
Aurora podbiegła do skazańca i zaczęła okrywać go pocałunkami.. Księżna, nachyliwszy się ku niemu, szepnęła jak mogła najciszej:
Licz za mnie, synu! Ale czy po za tem niczego próbować już nie można?
Lagarder podniósł zwieszoną w zamyśleniu głowę.
— Posłuchaj, matko. Nie jest to żadna może szansa, ale próbujmy. O godzinie pół do ósmej jest zebranie trybunału familijnego. Właśnie w tej porze będę niedaleko stamtąd. Gdyby więc można było wprowadzić mnie w czasie obecności regenta do sali obrad...
Księżna zrozumiała, uścisnęła mu rękę znacząco. Aurora obłąkanemi oczyma patrzyła na żołnierzy, otaczających tę jej najdroższą istotę na ziemi, jej tak zawsze dzielnego, a teraz bezbronnego i słabego Henryka!...
Wkrótce cały orszak zniknął za drzwiami, prowadzącemi do nowej baszty.
Księżna gorączkowo schwyciła martwą rękę Aurory i pociągnęła ku wyjściu.
— Chodź, dziecko drogie — rzekła — jeszcze nie wszystko stracone. Bóg nie dopuści, aby się spełniła taka potworność!