Strona:PL Feval - Garbus.djvu/87

Ta strona została przepisana.

dek mówi, że się nie boimy, panie kawalerze ustępujemy ci tylko miejsca.
— Aby zrobić przyjemność waszej wysokości, dorzucił Paspoal. — Adieu!
— Do dyabła! — odparł im Lagarder, odwracając się tyłem.
Żołnierze odjechali galopem; zbiry znikli poza ogrodzeniem oberży. Zapomnieli zapłacić tylko jeszcze Paspoal zdołał ukraść słodkiego całusa dziewczynie, upominającej się o pieniądze.
Lagarder zapłacił wszystkie rachunki.
— Dziewczyno — rzekł, — pozamykaj okienice i załóż sztaby. Cokolwiek usłyszycie dzisiejszej nocy tam, w fosie, nic to! Niech każdy w tym domu śpi na oba oczy. To są sprawy, które was nic nie obchodzą.
Oberżystka zamknęła okienice i założyła sztaby.
Noc była już zupełna; noc bez księżyyca, bez gwiazd. Mała lampka umieszczona na froncie mostu pod obrazem Najświętszej Panny błyszczała słabo i oświecała przestrzeń o promieniu zaledwie kilku kroków. Światło jej zresztą nie mogło dostać się do fosy bo osłaniał je most.
Lagarder znalazł się sam. Odgłos kroków końskich ucichł w oddali. Dolina Louron pogrążona była w głębokiej ciemności, tylko gdzieniegdzie błyszczało czerwonawe światełko, oznaczając chatę rolnika lub pasterza. Ża-