Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/030

Ta strona została uwierzytelniona.
ROZDZIAŁ IV.

MARTA.


Nazajutrz z rana Mary otworzyła oczy, gdy młoda dziewczyna, która weszła do jej pokoju rozniecić ogień, klęczała przed kominkiem, hałaśliwie wygarniając niedopalone węgle. Mary przyglądała jej się chwilkę, leżąc, poczem zaczęła rozglądać się po pokoju. Nigdy jeszcze nie widziała nic podobnego: pokój wydał się jej i dziwny, i ponury. Ściany pokryte były tkaniną, na której wyhaftowano sceny leśne. Byli tam dziwnie ubrani ludzie wśród drzew, a wdali widniały wierzchołki wieżyc zamkowych. Byli tam myśliwi, konie i psy, i piękne panie. Mary miała uczucie, że się wraz z nimi w lesie znajduje. Przez okno dostrzegła wielką przestrzeń falistego gruntu, który był całkiem ogołocony z drzew i wyglądał jak bezbrzeżne, krwawopurpurowe morze.
— Co to takiego? — spytała, wskazując przez okno.
Młoda służąca, Marta, która właśnie powstała była z klęczek, wskazała również w tym kierunku i rzekła:
— To?
— Tak.
— To wrzosowisko — rzekła z poczciwym uśmiechem. — Czy panienka lubi wrzosowiska?
— Niecierpię — odparła Mary.