Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. I.djvu/111

Ta strona została skorygowana.

nansy, jak we wsi. Umieją uszanować i zabawić.

JÓZIA.

Ojciec ma chęć nas też do miasta wyprawić.

KAŚKA
(przerażona).

Was też?!

JÓZIA.

Aha! mówił ojciec, że lepiej iść na służbę i w mieście zarobić parę papierków i być żywioną.

KAŚKA
(z trwogą).

Nie... nie trzeba, żebyście jechały do miasta, nie trzeba...

JÓZIA.

Czemu?

KAŚKA.

Ja nie mogę powiedzieć, ale proście tatunia, niech was nie wysyła, bo to będzie na wasze nieszczęście...

ZUZIA.

E!... a tobie się przecież nic złego nie stało!... No, idę się ubierać. Chodź, Jóźka! (Józia patrzy przez okno). Czego tak wypatrujesz?

JÓZIA.

Ano, Frani Kowalczyk. Przecież miała się