Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. I.djvu/122

Ta strona została skorygowana.
OLEJARKOWA.

Nieszczęśliwe dziecko!

(Chwila milczenia. Słychać powoli gasnący śpiew dziewcząt).
OLEJARKOWA.

Na takiż wstyd i hańbę ja cię porodziłam! na toż ja cię mlekiem swojem wykarmiłam!... na toż cię wychowałam!...

KAŚKA
(łkając gwałtownie).

Matulu! przebaczcie!

OLEJARKOWA
(tłumiąc łzy).

Opowiedzże, jak to się stało? jak do tego przyszło? No, mnie, matce, powiedzieć wszystko możesz... Pocóżby my matki były na świecie! Powiedz, któż to taki?

KAŚKA
(klęcząc).

To Jan... służy za stróża w tej kamienicy, gdzie ja jestem w służbie. Zaraz od pierwszego wieczora, jakem nastała, zaczął zemną chodzić... Jeno, matusiu, on zawsze chodził w uczciwych zamiarach, zawsze była mowa o ślubie...

OLEJARKOWA.

Czemuż on z tobą nie przyjechał prosić nas o ciebie, jak Bóg przykazał?