Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. I.djvu/141

Ta strona została skorygowana.
KAŚKA
(do Jana gwałtownie).

Ty się z tą Marynką pogodził?

JAN.

Albo ja się z nią kiedy gniewał?

KAŚKA.

Niby to! Nie udawaj! Ale ty wiesz — mnie w kamienicy doleciało do uszów, co o tobie i o niej mówią...

JAN.

A tobie co do tego?

KAŚKA.

Jakto mnie co do tego? Przecież my się mamy pobrać, to musi być do tego...

JULKA
(do Mateusza i Marynki).

Patrzcie-no, jak tam Kaśka Jana napastuje.

MARYNKA.

Ano, to się wie... Taka dziewczyna bez wstydu to natrętna jest. Pan Jan mówił mi wczoraj, że mu się znudziła okrutnie.

JULKA.

To ty znów dobrze z Janem jesteś?

MARYNKA.

Abo ja z nim kiedy byłam źle?