Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. I.djvu/150

Ta strona została skorygowana.
JAN.

Nie chcę. Niech Kaśka mi da spokój! Ja mam co innego do roboty!

KAŚKA.

Jan już nie chce przychodzić do mnie do kuchni? Jakże to będzie? Ja pani prosiłam o pozwolenie i powiedziałam, że Jan to mój narzeczony.

JAN.

Bardzo się panna Kaśka pospieszyła z takiem nazwaniem.

KAŚKA.

Tak było pomiędzy nami zaprzysiężone. Pan Jan nie może o tem zapomnieć. Pan Jan sam się z tem mi ofiarował wtedy, kiedy to mnie tak uhonorował na festynie.

JAN.

Abo to prawda!

KAŚKA.

Jakto abo to prawda? A toć tę przysięgę pana Jana słyszał i Pan Jezus i święci anieli! A toć pan Jan klął się na Matkę Najświętszą, że ma do mnie uczciwe zamiary.

JAN
(paląc fajkę).

Nie trza było tak prędko uwierzyć.