Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. I.djvu/159

Ta strona została skorygowana.

ja się z Kaśką ożenię, jak Boga mego kocham, ożenię!

KAŚKA
(wydziera się).

Niech mnie Mateusz puści!

MATEUSZ
(wściekły).

Phi! jaka mi dumna. Czego to panna tak dmie? Czego taka panna harda? Tego, że Jan jej nie chce, a panna za nim lata? No, to niedługo będzie tego latania, bo Jan się żeni... ale nie z panną.

KAŚKA.

Łżesz!

MATEUSZ.

Ale!... żeni się i to z Marynką, bo Marynka ma dwie akcje kolejowe, a panna nic nie ma. I ma Jan recht. Może wziąć sprytną dziewczynę i pieniądze, to bierze — i woli, niż tam taką, jak panna Kaśka, łatyndę.

(Wchodzi do bramy).
KAŚKA
(sama).

On się ożeni z Marynką? O, niedoczekanie! a ja co? a ja co? (biegnie ku oknu). O! o!... jak to tańczą we dwoje... O! całują się!!!

(Porywa kamieni z ziemi i uderza w szybę, która z brzękiem wypada na ziemię. W szynku krzyk i hałas. Wszy-