Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. I.djvu/190

Ta strona została skorygowana.
WODNICKI.

Takaś ambitna; nie powiesz? No, to nic. A od tej pory gdzie byłaś?

KAŚKA

Ano... takem się tułała. Nie śmiałam iść do państwa po świedectwo i po kufer... Mieszkałam u węglarki, a jakem się zadłużyła, to węglarka mi zabrała co było lepsze, no i... na bruk wyrzuciła. To się najmowałam do prania, to do mycia podłogi, ale to zarobek mały i żaden... oto czasem bez cały tydzień nic się nie trafiło. A do służby iść nie śmiałam, bo nie mam ani świadectwa, ani innego ubrania, więc przecie nikt takiej oto do domu nie weźmie. I tak już teraz zeszłam, że nawet posługi nie mogę znaleźć, a jak wodę na górę zaniosę, to mi aż w piersiach rzęży i cięgiem powietrze chwytam, bo nijakiej siły nie mam... Strasznie się zmarnowałam, zeszłam na psy i to wszystko bez... O!...

(Płacze).
WODNICKI.

Kaśka Karjatyda!

TRAWIŃSKI.

Anemiczna! anemiczna!

WODNICKI.

Usiądź sobie koło pieca i odpocznij trochę.

(Niemowa prowadzi Kaśkę do pieca poza rusztowanie. Kaśka siada przed piecem, obrócona tyłem do sceny.